Przejdź do głównej zawartości

Posty

Sztuka pamiętania (Maciej Hen, "Tratwa z pomarańczami")

Nawet w czasach tektonicznych wstrząsów życie nie przestaje się toczyć,  a pamięć nie składa się wyłącznie z ran .
Najnowsze posty

Co wyłania się zza gard (Ernest Hemingway, "Pierwsze 49 opowiadań")

Pozwala prześledzić rozwój pisarza, którego znaczenia i wpływu w literaturze światowej nie sposób negować.

Koni żal (Cormac McCarthy, "Sodoma i Gomora")

W retrospektywie Cormaca puszczam ten tekst niemal bez zmian (przeszedł tylko drobne poprawki redakcyjne), bo po ponownej lekturze powieści stwierdzam, że on nadal idealnie oddaje moje odczucia.

Lśni i uwodzi (Radek Rak, "Agla. Alef")

Bardzo zmysłowa rzecz.

Gdzie diabeł nie może... (Anna Brzezińska, "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny)

Rubaszno-przaśna stylistyka, w której króluje radosna rewizja baśniowych mitów.

To nie jest kraj dla młodych ludzi (Cormac McCarthy, "Przeprawa")

Formuła podróży narzuca strukturę rozpadającą się w epizody, z których wynikają, trochę na zasadzie szkatułkowej, opowieści poboczne .

Największe płótno (Joseph Conrad, "Nostromo")

Zamaszysta, nieoczywista epopeja, dzieło o wielu "twarzach".

Melancholia badlandu (Sam Shepard, "Prując przez raj")

Szorstka i oszczędna proza o ludziach na życiowych zakrętach.

Zakiszeni (James Ellroy, "Burza")

W nakreślonej tu fabule i świecie nie ma za grosz wiarygodności. Druga odsłona planowanego na cztery tomy wojennego cyklu, którym mistrz kryminału zamierza połączyć wątki i postacie swoich już istniejących wcześnieszych siedmiu dzieł. Niestety wygląda na to, że krewki pisarz na stare lata zakochał się bez pamięci we własnym stylu i pisząc o Los Angeles w pierwszych miesiącach po Pearl Harbor (styczeń-kwiecień 1942) zapomniał jak prowadzi się fabułę i konstruuje wiarygodnych bohaterów. W efekcie powieść obejmująca trzy miesiące akcji liczy aż 826 stron, a jej fabuła, zbudowana - klasycznie dla Ellroya - z trzech splatających się śledztw kręci się większość czasu w kółko. Kolejne osoby powtarzają tu całymi stronami stwierdzenia dopiero wygloszone przez innych, dochodzą po kilka razy do tych samych wniosków, drepczą w miescu i pakują w siebie kolejne kilogramy benzendryny, która zresztą, jak się zdaje, wcale nie rozjaśnia im umysłów. No właśnie - używki i cała reszta. Gliniarze Ellroya ...

Wszyscyśmy z płócien Hoppera? ("W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera", red. Lawrence Block)

Zbiór bardzo nierówny, jak wiele podobnych przedsięwzięć.